Na początku tego roku pisałem o problemach WSiP z wydaniem podręcznika z zakresu elektrotechniki i elektroniki samochodowej do kwalifikacji M.12, a więc dla uczniów kształcących się w zawodach elektromechanik pojazdów samochodowych i technik pojazdów samochodowych.
Podręcznika, jak nie było tak nie ma, ale opublikowano… spis treści. I bardzo dobrze! Teraz przynajmniej wiem, że nie ma na co czekać. Z kilku powodów.
Po pierwsze – brakuje podstaw elektrotechniki i elektroniki – a więc nie może to być podręcznik „od A do Z”, bo nie obejmuje wszystkich treści przewidzianych przez program nauczania w tym zakresie. Po drugie, wydaje mi się, że podręcznik zawiera kilka istotnych braków – nie znalazłem w spisie tematów dotyczących obwodu rozruchu oraz wycieraczek i spryskiwaczy szyb. Być może to tylko moje przeoczenie…
W zakresie zawartości podręcznika, zdecydowanie lepiej wypada konkurencja z WKiŁ, o której pisałem jakiś czas temu. I tak sobie myślę, że gdyby go trochę zmienić i poprawić poważne błędy byłaby szansa na wydanie podręcznika na przyzwoitym poziomie.
Odnoszę wrażenie, że niektórzy wydawcy (autorzy?) wpadli w pewną pułapkę. Dzisiaj liczą się efekty kształcenia – absolwent musi umieć diagnozować i naprawiać układy. Nie musi znać ich budowy i zasady działania… A więc uczymy diagnozować i naprawiać układy, na temat których nie wiemy nic, lub prawie nic. Czy to możliwe? Mając do dyspozycji „KTS-a”, w pewnym stopniu tak. Ale czy aby na pewno o to chodzi w kształceniu zawodowym?
Wracając do tematu – póki co dalej nie ma podręcznika dla uczniów kształcących się w specjalnościach samochodowo-elektrycznych. A może to i dobrze? – przynajmniej uczniowie i nauczyciele muszą wykazać się większą kreatywnością w zakresie poszukiwania źródeł widzy ?
