Początki bywają bardzo trudne…

Jakiś czas temu obiecywaliśmy opublikowanie recenzji podręczników związanych z budową i eksploatacją samochodów. Najwyższa pora na pierwszą z nich.

Cykl recenzji zaczniemy od podręcznika Pana Krzysztofa Pacholskiego „Elektryczne i Elektroniczne Wyposażenie Pojazdów Samochodowych” wydanego przez WKŁ.

Na podręcznik z elektrotechniki samochodowej czekaliśmy bardzo długo, ale w końcu jest! Niestety po chwili euforii, przyszła pora na …. rozczarowanie :-( Z pewnością zbyt wiele oczekiwałem, a zderzenie w tym przypadku z rzeczywistością okazało się dość bolesne.

Nie chciałbym, aby czytelnicy odnieśli wrażenie, że ta recenzja jest totalną krytyką publikacji, bo mam świadomość, że stworzenie podręcznika do przedmiotów zawodowych to spore wyzwanie, tym trudniejsze, gdy musi być zgodny z (nieco dyskusyjną) podstawą programową, ale jednak poważne błędy merytoryczne nie mogą zostać niezauważone.

No i przyznam szczerze, będzie to recenzja niekompletna, gdyż nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z całością materiałów w nim zawartych.

Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne – podręcznik jest estetyczny, rysunki (skąd ja je znam? ? ) czytelne, a całość podzielona sensownie na działy, chociaż…. No właśnie! – na początku zdziwiłem się trochę dziwnym podziałem na dwie części „Wyposażenie elektryczne i elektromechaniczne” (1 część) i „Wyposażenie elektroniczne” (2 część). Okazuje się, że ich tytuły niekoniecznie odzwierciedlają zawarte w nich treści. I tak – w 1 części znajdziemy opisane podzespoły elektroniczne samochodów, a z kolei w 2 części dział poświęcony oświetleniu – chyba coś tu jest nie tak! Zdaję sobie sprawę, że w praktyce bardzo trudno jest oddzielić elektromechanikę od elektroniki, ale skoro Autor przyjął taki podział to powinien być konsekwentny.

Na okładce jeszcze jedna, budząca wątpliwości niedokładność. Skoro podręcznik zawiera treści nauczania w zakresie kwalifikacji M.12 to dlaczego dopuszczony jest do użytku szkolnego tylko na poziomie technikum i szkoły policealnej? Ktoś chyba zapomniał o uczniach zsz, o których skromnie się upomnę :-) Ale to jest naprawdę drobny szczegół.

Nieco gorzej sytuacja wygląda po przeczytaniu zawartości :-( Już w pierwszym dziale czytam:

„W odróżnieniu od prądu przemiennego, kierunek przepływu prądu zmiennego nie ulega zmianie w czasie.”

Wprawdzie szkołę kończyłem już dawno, ale nie sądzę, żeby w tym zakresie elektrotechnika się bardzo zmieniła. Ciekaw jestem czy Autor słyszał o prądach zmiennych jednokierunkowych i dwukierunkowych? Wszystkich zainteresowanych czym jest naprawdę prąd przemienny odsyłam do Wikipedii

W rozdziale poświęconym oświetleniu też trochę mógłbym się przyczepić, i tak na przykład: na stronie 119 czytamy:

„Zespolone światło tylne może również zawierać lampę przeciwmgłową oraz światło cofania zamocowane w lampie prawej„.

Czy aby na pewno? Mój samochód ma światło cofania również w lampie lewej :-)

Dalej na tej stronie kolejna błędna informacja:

„Świtała pozycyjne tylne mają niewielki odbłyśnik przystosowany do jednowłóknowego żarowego źródła światła o mocy nieprzekraczającej 4W„.

Z tego co wiem, żarówki R5W i R10W też stosowane są w światłach pozycyjnych, pomijając fakt, że w moim samochodzie mam żarówkę dwuwłóknową ?

Z kolei na stronie 113 Autor sam sobie przeczy:

„W światłach głównych z dwoma odrębnymi reflektorami światło mijania jest zamontowane zawsze między kierunkowskazem i światłem drogowym.”

I może nawet uwierzyłbym w tą informację, gdyby nie zdjęcie pod spodem:

No i na koniec jeszcze zagadka – czy widzicie żarówkę światła pozycyjnego? Ja tak! – i na pewno nie znajduje się tam gdzie jest wskazana…

Pewnie mógłbym tak szukać i szukać błędów, ale przecież nie taka jest moja rola (no chyba, że mi WKŁ zapłaci ? ).

Poza błędami, jeszcze jedna rzecz mnie niepokoi – czasami opisy są bardzo niefortunnie sformułowane:

„Oznacza to, że pole przekroju poprzecznego strugi powietrza nad uchyloną klapą spiętrzającą jest powiązane zależnością logarytmiczną z wydatkiem masowym powietrza w kanale głównym przepływomierza. Dlatego do linearyzacji charakterystyki przepływomierza wartości rezystorów potencjometru są tak dobrane, aby jego rezystancja malała hiperbolicznie wraz ze wzrostem wydatku masowego”.

Jestem pod wrażeniem ? Niby wszystko ok, ale czytam, czytam i nie mogę się doczytać. Jak dla mnie za dużo funkcji, a za mało treści – w końcu przepływomierz to nie jest jakoś hiper skomplikowane urządzenie – a należy wzięć pod uwagę, ze to jest podręcznik szkolny, a nie skrypt politechniki. Przy okazji Autor chyba sam pogubił się w opisie, bo na pewno nie dowiecie się z niego, który przepływomierz mierzy wydatek masowy, a który objętościowy.

Tak więc po częściowej lekturze tego podręcznika jestem zawiedziony. Oczekiwałem zdecydowanie więcej. Wiadomo, pewnych błędów nie da się wykluczyć, zwłaszcza w pierwszym wydaniu publikacji, aczkolwiek ich poziom i liczba troszeczkę mnie przeraża.

Mam nadzieję, że drugie wydanie zostanie zmienione i poprawione.

Póki co jeśli miałbym go oceniać w skali szkolnej to byłaby to co najwyżej ocena dopuszczająca :-(, choć nie jestem pewny czy dopuściłbym go do użytku szkolnego.

Aleksander Zabrzański