Syrena Meluzyna – marzenia czy rzeczywistość?

Pod koniec ubiegłego roku głośno zrobiło się w mediach o projekcie wskrzeszenia polskiej marki – Syreny.

Syrena Meluzyna – bo tak nazywa się następca popularnego w Polsce w latach 70-tych ubiegłego wieku samochodu – robi wrażenie, łącząc nowoczesną stylistykę z sylwetką starej, poczciwej Syrenki.

W serwisie moto.onet.pl można przeczytać ciekawy wywiad z Arkadiuszem Kamińskim dyrektorem generalnym  AK MOTOR INTERNATIONAL CORPORATION z siedzibą w… Kanadzie:

https://moto.onet.pl/premiery/syrena-meluzyna-turbo-goraca-premiera-polskiego-supersamochodu/dk3t5

Cóż? Po przeczytaniu wywiadu mam pewne wątpliwości, ba – nawet bardzo poważne wątpliwości. Zwłaszcza jak przeczytałem, że podstawowa wersja Syreny ma kosztować ok. 35 tys. zł. Czy to możliwe? Chyba jednak nie jest to takie proste.

O wiele łatwiej stworzyć manufakturę i produkcję aut superluksusowych. Wielkoseryjna produkcja to zupełnie inny świat. Obecnie świat  bardzo zglobalizowany, produkujący jak najwięcej, jak najszybciej i jak najtaniej.

Do tej pory, wszystkie samochody budowane w klimacie swoich kultowych poprzedników, począwszy od VW Beetle, a skończywszy na Citroenie DS to w większości „zabawki” skonstruowane w oparciu o inne seryjnie produkowane samochody, a co ciekawe z reguły dużo od nich droższe (np. Fiat 500).

Jaka wobec tego jest szansa na sukces Meluzyny? Moim zdaniem niewielka, jeśli mówimy o samochodzie w produkcji wielkoseryjnej, bo w niej kluczowy jest rachunek ekonomiczny – po prostu musi się opłacać coś produkować.

Owszem, można myśleć o jakiś sposobach dofinansowania pomysłu przez Państwo (podobnie jak to było w przypadku niektórych koncernów motoryzacyjnych w czasach kryzysu), ale czy to jest dobry pomysł? Ja uważam, że nie.

Mimo to mam nadzieję, że projekt nie upadnie, czego życzę sobie i wszystkim miłośnikom polskiej motoryzacji. Nawet jeśli „Syrenka” nie będzie już w 100% polska :-(