Długo zastanawiałem się czy w ogóle o tym pisać, ale w końcu serwis Auto-Wiedza.pl jest portalem edukacyjnym, więc myślę że mamy pełne prawo wypowiadać się również w zakresie poczynań ministerstwa edukacji. No chyba, że administrator serwisu ma inne zdanie?
A są one dla mnie niezrozumiałe i szokujące. Otóż pani minister pisze list otwarty do rodziców, w którym wytłuszczonym drugiem można przeczytać „macie prawo, by nauczyciele zaopiekowali się Waszym dzieckiem podczas przerwy świątecznej”.
Z tym prawem oczywiście można dyskutować, ale jest ono niewątpliwie faktem. Problemem jest forma przekazu – najgorsza z możliwych.
O braku szacunku dla zawodu nauczyciela nie będę wspominał, bo generalnie politycy nie mają szacunku do nikogo, nawet chyba do samych siebie, o czym dobitnie można przekonać się oglądając np. relacje z obrad sejmu.
Problem tkwi nie tylko w sposobie traktowania obywateli, ale również w kompetencjach. Moim zdaniem niedopuszczalne jest, aby szefem resortu (nie tylko edukacji) była osoba przypadkowa. To powinien być specjalista w danej dziedzinie, z ogromnym doświadczeniem i pasją.
Nie wyobrażam sobie, aby nauczycielem mógł być człowiek, który nie lubi pracy z dziećmi. Podobnie jak nie wyobrażam sobie, aby ministrem edukacji była osoba, która nie lubi nauczycieli. Po ostatnich wypowiedziach pani Kluzik-Rostkowskiej, odnoszę wrażenie, że właśnie tak jest.
Wracając do tematu – wystarczyło wydać polecenie, nakaz itp. do kuratoriów i dyrektorów szkół, aby szkoły były w tych dniach otwarte i po sprawie.
A tak powstała świetna okazja do kolejnej próby skłócenia obywateli… no i zabrania nauczycielom ich „przywilejów”. Tak samo jak odebrania przywilejów górnikom, hutnikom, policjantom itp.
Wydaje mi się, że od kilkudziesięciu lat kolejne rządy nic nie robią tylko zabierają obywatelom to co jest jeszcze zabrać. Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie to już niebawem nie będzie co i komu odbierać. I co wtedy?! Może władza pomyśli w końcu o sobie?
Zresztą, jeśli chodzi o zarobki i przywileje nauczycieli to panuje pewien mit. O ogromnych zarobkach (w stosunku do godzin pracy) i niesamowitych przywilejach.
Mit o zarobkach wynika, z nieprecyzyjnego określenia czasu pracy nauczyciela i pora z tym skończyć. Nie może być tak, że nauczyciel pracując (teoretycznie) 40 godzin ma płacone za… 18! Tak, tak – ma płacone tylko za godziny, które spędza przy tablicy – reszta czasu to czas „do dyspozycji” dyrektora.
Moim zdaniem należy tą kwestię uporządkować, aby nie była ona pretekstem do nadużyć z obu stron. Wiem, że istnieje pewna grupa nauczycieli, którzy w sposób minimalistyczny traktują swoje obowiązki i pewnie nie pracują „obowiązkowych” 40 godzin tygodniowo.
Problem tkwi w tym, że godziny pracy „prawdziwych” nauczycieli da się bez problemu policzyć, ale zdecydowanie trudniej jest je zewidencjonować. Choć tu jest pewne pole do „POPIS-u” naszych władz. Już teraz oczyma wyobraźni widzę kolejne tony papierów, formularzy, tabel, w których nauczyciel rozlicza się ze swojego czasu pracy. W ostateczności można wprowadzić jakiś niedziałający system informatyczny za grube pieniądze (w tym zakresie specjaliści z MEN powinni skonsultować się z kolegami z PKW).
Zakładając, że nauczyciel dyplomowany z kilkunastoletnim stażem zarabia z dodatkami średnio ok. 2.6 tys. złotych „na rękę” to zastanawiam się czy to jest naprawdę tak dużo? A jeśli chodzi o przywileje… chyba niewiele z nich zostało, o ile dobrze pamiętam to 13-ta pensja, urlop dla poratowania zdrowia i dodatek wiejski.
Uważam, że pewne grupy zawodowe powinny mieć przywileje, chociażby ze względu na podniesienie prestiżu zawodu. Tak, wiem – prestiż nauczyciela w polskiej szkole nie istnieje, niestety również dzięki działaniom ministerstwa. Może najwyższa pora go odbudować? Oczywiście, muszą tego chcieć sami nauczyciele, ale bez pomocy z „zewnątrz” niewiele są w stanie zrobić, zwłaszcza gdy kolejna pani minister mówi o prawach ucznia, prawach rodzica… Nauczyciel nie ma żadnych praw…
Trochę rozpisałem, ale sprowokował mnie do tego ten dziwny list do rodziców. Tak jakby rodzice nie znali swoich praw…
Na koniec proponuję zapoznać się z przedmiotowym listem:
i całkiem trafną odpowiedzią na niego na łamach „Gazety Wyborczej”.
Do działań MEN jeszcze zapewne powrócę w tym roku, bo pewnie nie każdy wie, że jest to „Rok Zawodowców”.
Pozdrawiam,
Alex Zabrzański
